Przyszła wiosna. Podobno. Patrząc za okno średnio to widzę. Raz świeci słońce a za chwilę wali mi w okno dachowe ulewa. Do tego jeszcze temperatura w krzaki jest. Z samopoczuciem tez bywa kiepawo jak to zwykle w tym okresie. Wszystko w około odtaja, a ja tradycyjnie gdzieś wysiadam. Do tego można dorzucić przyjemności związane z chorowaniem itp. Wiem, wiem, narzekam, ale co ja mogę poradzić na to, że ostatnio tak średnio większość rzeczy się układa?
Od pewnego czasu na tzw. tapecie tematycznej w mojej głowie jest sprawa wędrownictwa w harcerstwie. Coś tam się próbuje wykluć jako drużyna, ale mam wrażenie, że z tego będzie prędzej kisiel niż zorganizowana grupa ludzi. Ciekawe jest to, że kiedy jakiś czas temu rozmawiałem z ludźmi na temat istnienia tego pomysłu i ich udziału w nim to większość wyrażała dużą chęć współpracy. A teraz kiedy przychodzi co do czego to zostaję sam na lodzie z tym wszystkim. O ile początkowo lud próbował się tłumaczyć, to teraz nawet tego nie robią. Cóż ja z tym mogę zrobić? Nic, bo zmuszać ludzi nie warto. A jak ma się coś lub kogoś w dupie to już nie jest to moim problemem.
Kolejna rzecz wykazująca marazm wiosenny to mój fotolog i robienie zdjęć. Od pewnego czasu po prostu chęci odeszły, że już o pomysłach nie wspomnę. Nie ma tych przyjemnych okresów kiedy prawie codziennie wrzucałem zdjęcie dumny mniej lub bardziej z własnego dzieła nawet jeśli wyglądało to kiczowato. Przerwy między jednym a drugim zdjęciem z każdą chwilą zwiększają się coraz bardziej. Martwi mnie ten fakt, bo fotografią jest tym czymś, zaraz obok muzyki, co pozwala mi odetchnąć od niekiedy wkurzającej codzienności i spojrzeć na nią z innej perspektywy. Był okres, że spędzałem dość dużo czasu oglądając grupę flogów ze zdjęciami które mnie interesowały mniej lub bardziej. Teraz nawet i tego nie robię.
Mógłbym wymieniać wiele takich rzeczy, które powodują, że jest inaczej i niekiedy gorzej na co dzień. Ale chyba główną przyczyną i problemem jest lenistwo wynikające z marazmu. I najlepsze jest to, że ni cholery nie wiem skąd się wzięło. A uczepiło się dziadostwo okropnie. Dom, studia, znajomi – wszystko jest zarażone nim w moim w życiu. Nawet kiedy rano trzeba wstać to odbywa się walka o dominację nad ciałem, które dąży do pozostania w łóżku i olania wszystkiego.
Ale nie żebym nie walczył. O nie, tak łatwo się nie poddaję. Albo inaczej. Zaczynam walczyć z tym. Powoli ale jednak. Zacząłem od komputera. Niby nic, ale jednak sporo do zrobienia było. Jak niektórzy wiedzą lub nie, mam dwa systemy – winzgrozę (na wszelki wypadek) i lunuxa. Wszystko jest ładowane tzw bootloaderem. Pół roku temu w niewyjaśnionych okolicznościach zepsułem coś w sektorze MBR dysku i żeby załadować jakikolwiek system to trzeba było albo zainstalować na nowo albo ładować uniwersalnego kernela linuxa z płytki. A że lenistwo zaczynało wtedy swoje działanie to do soboty używałem dzień w dzień polecenia #: rescue root=/dev/hda8 przy każdym uruchomieniu komputera. System z deczka niestabilny, nigdy nie wiesz kiedy coś padnie. Postanowiłem więc w ramach walki z lenistwem zrobić z tym porządek. Zaczęło się od tego, że wsiało całą kolekcję mojej muzyki (ok 40GB) z dysku. Wściekłość była nie do opisania. Kilka lat żmudnych poszukiwań składa się na zbieranie tej kolekcji. Prawie całą noc z soboty na niedzielę z racji chwilowego brak internetu szukałem sposobu na ratunek danych. W niedzielę rano zakrzyknąłem ‘Victory!’ i odzyskałem dane tracąc w niewyjaśnionych okolicznościach jakieś 4 KB dysku. Malusieńki pikuś. Dziś jestem szczęśliwym posiadaczem świeżutkich instalacji obydwóch systemów. Czyli pierwszy krok na drodze do walki z lenistwem pokonany.
Kolejnym krokiem jest wizyta u ortopedy odkładana od dłuższego czasu. A potem, jak to mówią, się zobaczy. Jak usłyszę wyrok lekarski to sobie ułożę jakiś ambitny plan którego połowę będę mógł tradycyjnie olewać. Może wreszcie się wezmę za spisywanie książek w domowej biblioteczce bo LibLinux gotowy od dawna pusty stoi i czeka na książki do uzupełnienia. ‘Się zobaczy”. Na razie wybywam na uczelnię co by stworzyć pozory bycia studentem ![]()
22
kwi
08
0 Odpowiedzi do “Rusz pan tyłek bo pan zaśniesz”
Napisz odpowiedź