Archiwum dla listopad, 2008

latające ludzkie organy z romansem w tle [Elfen Lied]

Zabawę z anime zacząłem od zupełnie innego dzieła i nie było to wspomniane w tytule ‘Elfen Lied’. Ponieważ nie bardzo mam czas i ochotę by ogarniać to co już obejrzałem dalej niż tydzień temu zacznę od nowości w moim zbiorze. Wszystkim którzy nie lubią rozlewu krwi i nagości od razu odradzam oglądanie. Ci którzy nie lubią spoilerów zdecydowanie odradzam czytać bo będę opisywał fragmenty OAVki więc zdradzę wiele wątków.

Całość zaczyna się w stylu sf, mamy ośrodek, wielkie laboratorium firmy która zapewne lubi prać kasę na tajemnicze badania. Pierwsza scena prezentuje się nieprzyjemnie. Wimy urwaną ludzką rękę w ostatnich drgawkach z mnóstwem krwi dookoła. Za chwilę widzimy właściciela kończyny, przerażonego tym co się stało i tym co widzi. A widzi w sumie niewiele, bo kobietę ubrana niczym Hanibal Lecter w masce i związaną tak aby się nie mogła ruszyć. Ku jego nieszczęściu niewiele to dało bo istota ta posiada coś co autorzy nazwali ‘vectors’ – dodatkowe i niewidzialne ręce które dzięki swej szybkości i sile mogą przeciąć wszystko na pół.

Elfen Lied

Istota która powoduje ten nieprzyjemny rozlew krwi, imieniem Lucy, w końcu ucieka z labaroatoriu, obrywając w głowę, dzięki czemu widzimy ją w pełnej krasie. Jest typową sex-bombą anime dla japońców. Duże pierwsi, jędrna pupa itd. Jedyny dodatek to rogi na głowie które wyglądają jak uszy u Inuyashy (kiedyś opiszę również i to dzieło). Strzał w głowę powoduje pewne zmiany i kiedy główni bohaterowie tej opowieści znajdują naszą Lucy na plaży okazuje się, że nastąpiła duża zmiana jej osobowości. Z okrutnej morderczyni zmienia się w słodką idiotkę na poziomie trzyletniego dziecka, które jedyne co potrafi powiedzieć to ‘nyū’. Tak też zaczynają nasi bohaterowie ją nazywać.

Elfen Lied

Główny bohater Kouta, który jest opiekuńczym chłopakiem chodzącym do lokalnej szkoły średniej okazuje się być bardzo powiązany ze sprawą istnienia Lucy. Samotny, bo w dzieciństwie stracił rodziców i siostrę w okrutnym wypadku którego (oraz wielu innych rzeczy związanych z tamtym okresem) nie pamięta. Do tego dochodzą dość pokomplikowane wątki uczuciowe jego kuzynki Yuki, która jest wiecznie o niego zazdrosna. Po pewnym czasie zauważyć się da, ze Kouta próbuje stworzyć wraz z ludźmi którzy w trakcie kolejnych odcinków wprowadzają się do domu, przez niego wynajmowanego od Yuki, rodzinę czy raczej jej namiastkę. Mamy o to Nyū, Yuki, potem dochodzi bezdomna Mayu z swoim pociesznym pieskiem, a na koniec mamy w komplecie młodszą siostrę Nyū/Lucy Nanę która swoje okrucieństwo zamieniła na miłość do swojego sztucznego taty dr’a Kuramy.

Elfen Lied

Kurama jest tu ciekawą postacią, poznajemy go jako szefa grupy zajmującej się istotami takimi jak Lucy czy Nana. Zawsze spokojny i cichy, wiecznie ze swoją asystentką Shirikawą. Z czasem odkrywamy jego tajemnice, śmierć żony, prawdziwa córka która też ma rogi i posiada zabójcze vectory (26 sztuk) oraz nienawiść do swojego szefa, który okazuję się być jedną z istot z rogami. Asystentka Kuramy początkowo reaguje na wszystko szokiem, z czasem kiedy odkrywa tajemnice swojego szefa staje się tak jak on spokojna i cierpliwa.

Elfen Lied

Z czasem dowiadujemy się, że istoty z rogami to nowy gatunek ludzi posiadający przenoszący sowje DNA przez dotknięcie ludzi vectorami. Powoduje to że potomkowie zarażonych rodzą się już przemienieni już jako rogate dziewczynki z rogami i vetorami. Każde następne ich pokolenie posiada coraz więcej dodatkowych rąk. Ich zadaniem jest wyeliminowanie gatunku ludzkiego.
Sprawy się oczywiście w całości komplikują i wszystko nie idzie tak jak szef projektu badające obce istoty założył.

Elfen Lied

Zdania na temat tego dzieła są podzielone. Wiele osób uważa, że jest za okrutne, inni twierdzą, że za głupie ze względu na kreację bohaterów. Ale jest też duża grupa zwolenników. Ja początkowo sceptycznie podchodziłem do całości, pierwszy odcinek obejrzałem z mieszanymi uczuciami. Z czasem zaczęło mnie to wciągać. Nie jest ot może wybitna fabuła, ale prezentuje dość ciekawe pojęcie na temat granic okrucieństwa i wybaczania ludzkiego. Końcówka oczywiście ma swój happy end. Czytając potem w sieci opinie i recenzje zauważyłem, że większość jest ma nadzieję kontynuację i nie jest do końca zadowolona z zakończenia.
Z doświadczenia wcześniej oglądanych serii i OAVek stwierdzam, że zakończenie jest bardzo dobre i twórcy nie powinni popełniać tragicznego błędu w postaci kontynuacji. Wiele różnych dzieł zostało przez rozwijanie dalszego ciągu zniszczone. To tak jak było z ‘Obcym’, pierwsza i druga część była bardzo dobra, trzecia już traciła na jakości, ale czwarta była na siłę i nie wniosła do filmu czegokolwiek. Następne części łączone z ‘predatorem’ zniszczyły tylko wizerunek ‘obcego’.
Do niedawna też byłem niezadowolony z takich zakończeń, zastanawiałem się ‘co by mogło być dalej’. Ale po pewnym czasie da się zauważyć, że to dalej może zniszczyć to co niesie ze sobą dzieło. Przy takim zakończeniu widz jest zmuszony do przemyśleń, oceny i zastanowienia. Idealnym przykładem jest ‘Neon genesis evangelion’ czy ‘RahXephon’, po których nie da się nie myśleć o tym co obejrzeliśmy. Fakt że są to trudne dzieła nie znaczy, że coś prostszego typu ‘Elfen Lied’ ma nie mieć podobnego wpływu.

Najciekawsze w ‘Elfen Lied’ jest brak podobieństw do innych produkcji. Oczywiście są ludzie którzy dopatrzą się ich mnóstwa, ale dla przeciętnego widza ceniącego sobie jakość i wykonanie. To tak jak z muzyką – muzyka może mieć lub nie podobieństwa, ale może urzekać swoją formą i treścią mimo to. Stosując skalę 10-cio punktową ośmielę się ocenić ‘Elfen Lied’ na 8 mocnych i dobrych punktów. Nie dam maksimum za dość słabą muzykę, aczkolwiek utwór nazywany ‘lilium’ pełni bardzo dobrą i ciekawą rolę w całości. Minusem jest także angielski dubbing, Lucy i Kouta mają dobry podkład, ale reszta niestety razi. Człowiek ma wrażenie, ze zamiast np. realnej bohaterki mówi mała dziewczynka. Da się to przeżyć. Na plus trzeba zaliczyć grafikę, jest dobra, nie odbiega jakością od innych dużych tworów anime, mimika bohaterów jak najbardziej prawidłowa, a nie jak to czasem bywa dziecinna lub laleczkowata.

‘Elfen Lied’ polecam wszystkim którzy cenią sobie dobrą kreskę, dobrą fabułę, interesującą formę sf i zagadkowy klimat całości. Odradzam wszystkim tym którzy mają słabe nerwy, nie lubią przemocy i mdleją na widok krwi.

rodzaj produkcji: seria TV
czas trwania: 13×23 min
gatunki: dramat, akcja, horror, sf, romans, nadprzyrodzone
produkcja: GENCO, VAP
animacja: ARMS
ocena: 8/10

Następna strona »